poniedziałek, 14 czerwca 2021

Czas leci bardzo szybko, sam nie wiem kiedy...

Cierpię na chroniczny brak czasu...

I znowu czas okazał się moim wrogiem :-) . Nawet nie wiem kiedy mi minęły te ponad dwa miesiące od ostatniego wpisu. Ale co robić, trzeba się zebrać w sobie i trochę napisać. Zatem od początku.

Kwietniowo, czyli początek zmian

Kwiecień był miesiącem zmian. Pod koniec miesiąca zacząłem... biegać. Tak, najpierw robiłem treningi w formie tak zwanego marszobiegu. Najpierw na początek każdego nieparzystego kilometra trasy przebiegałem około 500m. Następnym krokiem po kilku dniach było przebieganie około kilometra z zachowaniem parzystości/nieparzystości trasy. Tym sposobem doszedłem do rewelacyjnych dla mnie rezultatów i podziału treningu 50/50 na marsz i bieg. Ostatnie stadium - pełny trening biegowy. I tak jest do dnia dzisiejszego. Kiedy tylko pogoda sprzyja, a wiosna w tym roku jest bardzo kapryśna, przynajmniej jeden trening w tygodniu jest biegowy. Biegam niedaleko, to są moje początki i nie przekraczam dystansu około 6 km.

A w maju...

Ale przyznam się, że w maju... odkurzyłem rower :-) I powiem szczerze, że treningi rowerowe to jest to co bardzo lubię. Wróciłem tym samym do lat mojej młodości ;-) Lubię wymyślać fajne trasy, a w okolicach jest sporo ciekawych miejsc. Póki co łapię kondycję, żeby móc wystartować w coś dłuższego. Na razie średnia długość trasy to jedynie kilkanaście kilometrów. Ale mam chęci na coś dłuższego ;-)
Rower, którym się poruszam to wiekowy, w chwili obecnej, Kross 6th Avenue. Rower raczej miejski, ale od samego początku używam go raczej jako roweru turystycznego. Po kilku latach zaniedbań wymagał interwencji specjalisty, dodatkowo wymieniłem w nim opony. Na kierownicę trafiło mocowanie do kamerki sportowej Keelead K80, którą kupiłem z Chin. Więcej o niej w dalszej części tego wpisu. Obecnie zaczynam jeździć po okolicy, szukając ciekawych miejsc. Z tym raczej nie będzie wielkiej trudności, bo kilkanaście minut od mojego miejsca zamieszkania zaczyna się Kozłowiecki Park Krajobrazowy. Uwielbiam leśne trasy i już niedługo pewnie będzie można obejrzeć na moim kanale filmiki z nich.

Jakie plany na przyszłość? Hm... Chyba wrócę do czegoś, co kiedyś tworzyłem pod brandem marcosbike, czyli do bloga, na którym bee wrzucał krótkie relacje tekstowo - zdjęciowe o przebytych trasach, ciekawych miejscach, które odwiedziłem tu w bezpośredniej okolicy Wielkiego Miasta ;-) Co to było marcosbike? To był mój blog rowerowy o sprzed kilkunastu lat o wypadach rowerowych. Wówczas były to głownie teksty, chociaż pod koniec pojawiły sie też pierwsze galerie zdjęć wykonane telefonem marki Sagem o zawrotnej rozdzielczości 640x480 pikseli. Takie były to czasy. Teraz zdjęcia postaram sie robić w trochę lepszej rozdziałce ;-) Z wielu z nowych wypadów powstaną jakieś krótkie filmiki.

Pierwszy filmik jaki zrobiłem jest dość długi. To taka wprawka. Po obejrzeniu materiału wiem, czego będę unikać w kolejnych, co dodam, a co pozostawię :-) Trzymajcie więc kciuki za to, żeby była dobra pogoda i żebym miał czas to wszystko montować i opisywać. Czy się uda? Mam wielką nadzieję, że tak. Co najważniejsze sprzęt już jest. Teraz tylko czas, odpowiednia pogoda i... chęci. Ale te raczej się znajdą.

Tyle na dzisiaj. Dzięki, że czytasz te słowa. Jeżeli chcesz, zostaw po sobie ślad tu czy po filmikiem. Będzie to dla mnie sygnał, że warto dzielić się swoimi pasjami :-)

Pozdrawiam,
Marcos.
A poniżej mój pierwszy filmik. Zapraszam do obejrzenia ;-)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Plany a rzeczywistość

 Witajcie.      Miałem piękny plan. Chciałem się bujnąć rowerem na spokojnie, powolutku, do stawów Stróżek. Droga w miarę mi znana. Powrót t...