czwartek, 3 sierpnia 2023

Plany a rzeczywistość

 Witajcie.

    Miałem piękny plan. Chciałem się bujnąć rowerem na spokojnie, powolutku, do stawów Stróżek. Droga w miarę mi znana. Powrót trochę kombinowany, ale też częścią znanych mi już dróg. I co mi z tego wyszło?

    Jak zwykle zatrzymały mnie przyziemne sprawy. Krótko mówiąc, z planów nie wyszło nic. Na osłodzenie wieczoru, który miał wyglądać zupełnie inaczej, wybrałem się na krótki przejazd po ścieżkach rowerowych w Lublinie. 

    Zacząłem od Alei Spółdzielczości Pracy. Tutaj po raz kolejny zrobiłem krótki fotostop, żeby zrobić zdjęcie witaczowi.

Witacz lubelski

    Jak zwykle 'zaliczyłem' kawałek Czechowa i wracałem przez Jakubowice Konińskie. I stąd właśnie pochodzi zdjęcie, które wstawiłem wczoraj do relacji na Instagramie, a dzisiaj do posta tamże. Kto nie ma tam konta może obejrzeć to zdjęcie tutaj. Jako bonus dorzucam jeszcze inne pochodzące z tego samego miejsca.

Instagramowy słonecznik

Jest ich tam nawet kilka 😉

A tak wyglądają z tłem 😉

    Podsumowując - nie zrobiłem trasy, którą planowałem i nie zobaczyłem miejsc, które chciałem zobaczyć. Jednakże przejechałem kilkanaście kilometrów i nawet specjalnie się nie zmęczyłem. Zresztą ta pęta, to jedna z moich stałych tras, które robię wieczorem, kiedy mam mniej więcej godzinkę na spokojną jazdę rowerem. Na koniec wrzucę garść statystyk z tego wypadu.


Długość trasy: 15.85 km
Średnia prędkość: 22,5 km/h
Czas jazdy: 0:43h
Czas całkowity: 1:00 h

Pozdrawiam,
Marcos.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Plany a rzeczywistość

 Witajcie.      Miałem piękny plan. Chciałem się bujnąć rowerem na spokojnie, powolutku, do stawów Stróżek. Droga w miarę mi znana. Powrót t...