Czas leci nieubłaganie. Odczuwam to na co dzień, odczuwam, gdy patrzę na bloga i widzę, że ostatni wpis pojawił się tu miesiąc temu... A plany były inne...
Witajcie.
Plany jak zwykle były wielkie. Nowe miejsce na bloga wyzwoliło we mnie tyle radości, że miałem nadzieję, że w końcu uda się blogować dość często. Z tyłu głowy miałem ideał - jeden tekst na tydzień. Żebyście się nie znudzili zbyt częstymi wpisami tutaj. Żebym ja miał o czym pisać. Żeby wszyscy byli zadowoleni. A w szczególnych przypadkach dodatkowe wpisy.
Minął miesiąc i w końcu udało się wygospodarować trochę czasu na napisanie kilku słów. Tym razem w całkiem nowej kategorii wpisów, gdyż chcę opisać Wam jedną z aplikacji, których używam do śledzenia moich postępów.
Decathlon Coach - pierwsze starcie
Styczeń to dobry czas na zmiany. Z końcem grudnia skończyło się wsparcie dla mojej ulubionej aplikacji - Endomondo. W zamian został zaproponowany pakiet różnych aplikacji spod znaku Under Armour. Żadna nie przypadła mi do gustu. Zacząłem więc przeszukiwanie sklepu Google Play pod katem ciekawych apek. Zainstalowałem kilka z nich. Niestety, każda miała jakieś wady. W większości nie zgadzały się np ilości przebytych kilometrów, że o dziwnym działaniu GPS i przeliczaniu kalorii czy innych współczynników nie wspomnę.
Jakimś trafem znalazłem aplikację firmowaną przez sklep sportowy, w którym dotychczas zaopatrywałem się w 'sprzęt' niezbędny do moich aktywności sportowych - Decathlon. Pamiętałem, że kilka miesięcy temu zainstalowałem taką apkę, jednak nie działała ona... wcale. Nie udawało mi się połączyć z serwerem logowania, przez co nie mogłem jej po prostu używać. Teraz z perspektywy czasu wydaje mi się, że używałem jakiejś wersji beta, która w chwili obecnej nie jest dostępna na mój smartfon. Szkoda, bo na screenach prezentuje się ciekawie.

Decathlon Coach, bo tak się ona nazywa, od razu przypadł mi do gustu i mogłem bez żalu usnąć niezbyt dobre Google Fit.
Rzeczą, na którą zwróciłem szczególną uwagę po pierwszych treningach z nią w tle był fakt, że oblicza dystans w sposób niemal identyczny co apka służącą mi do synchronizacji danych z mojego zegarka Amazfit Bip S, czyli Zepp. Dane były niemalże identyczne, co nie zdarzało się nawet w przypadku Endomondo. Podobnie rzecz miała się z przelicznikiem kalorii, czy prędkości osiąganych na kolejnych etapach moich wędrówek.

Treningi prosto z aplikacji
Zacząłem się wgryzać w menu aplikacji, co wcale nie jest tak proste i przyjemne. Jest ona napisana w dość starym stylu, całość przewija się w dół jak stronę www, bez dobrego menu. To jeden z minusów. Na plus należy za to odnotować, że aplikacja jest całkowicie bezpłatna i pozbawiona jakichkolwiek reklam.

Jedną z ciekawszych opcji są treningi przygotowane przez ekspertów Decathlon. Postanowiłem zacząć od pierwszego dostępnego programu treningów dla kategorii My Walking Challenge. I tu pierwsza uwaga - aplikacja jest całkowicie po angielsku - zarówno to co czytamy, jak i to co słyszymy jest po angielsku. Ok, kwestie językowe mamy już za sobą, zatem należy przystąpić do treningów. Zdecydowałem się na kurs chodzenia od początku - a nóż czegoś się człowiek nauczy, do czego sam nie doszedł przez poprzednie miesiące? Zaczynamy od ustalenia w jakie dni będziemy trenować. Program składał się z czterech treningów tygodniowo - to dobry sposób na przystosowanie się do treningowej rutyny. To ważne też dla naszego organizmu, podobnie jak jedzenie o określonych porach, jeżeli chcemy po pewnym czasie obserwować wymierne efekty naszych starań. Oczywiście jeżeli coś nam w międzyczasie wypadnie, to w trakcie możemy zmieniać plan naszych kolejnych treningów. Bez problemów zaktualizuje się tak, jak sobie go ustawimy. Mi przez 16 spotkań zdarzyło się przekładać resztę treningów czterokrotnie, dwóch treningów z serii Active rest nie wykonałem wcale. Jeżeli jakiś trening pominiemy, to przed rozpoczęciem kolejnego program zada pytanie, czy chcemy pominąć poprzedni trening i pozostawić go jako niezaliczony. Dla dobra testu - zrobiłem tak dwukrotnie. Nie wpłynęło to w żaden sposób na zakończenie całego kursu - na koniec otrzymałem gratulacje i pamiątkowy, wirtualny medal, którym mogłem się pochwalić w sieciach społecznościowych. Co zresztą uczyniłem, publikując go na moim Instagramie ;-)

Jak wyglądają same treningi? Dość podobnie do siebie. Najpierw nasza instruktorka odlicza... 3... 2.... 1... Go... Każdy, oprócz tych z kategorii Active rest, zaczyna się rozgrzewką. W zależności od długości danej sesji trwa on około 2 do 5 minut. Zwykle są to dwie minuty, podczas których nasza instruktorka prosi, abyśmy szli naszym 'zwykłym tempem'. I tu pewien zgrzyt - dla mnie to 'normalne tempo' po czterech miesiącach chodzenia było zbyt wolne i co chwila byłem proszony o zwolnienie. Okazuje się, że aby pani nie krzyczała zbyt często należy iść z prędkością poniżej 4 km/h. Dla początkujących to dobra prędkość i sądzę, że ta wartość została odpowiednio ustawiona. Co jednak z tymi, dla których to zbyt wolno? Będą co kilka chwil upominani, aby zwolnili. Szkoda, że aplikacja nie posiada jakiegoś trybu 'samouczka', podczas którego można by iść przez pewien odcinek z prędkością spacerową, aby program sam potem dobrał odpowiednie prędkości 'przelotowe' kolejnych etapów treningu.
Po rozgrzewce następuje część właściwa, czyli zwykle kilkanaście - kilkadziesiąt minut marszu z prędkością 4 - 6 km/h. Czasem jesteśmy proszeni o kilkuminutowe przyspieszenie do prędkości ok 7 km/h. Jeżeli nie nadążamy, nasza instruktorka prosi o przyspieszenie. Co pewien czas informuje także o upływającym czasie, chwali nasze osiągnięcia, przypomina o nawodnieniu organizmu, a podczas jednego z treningów, kiedy idziemy naszym własnym tempem informuje też o przebytym dystansie i czasie, w jakim pokonaliśmy kolejny kilometr trasy - jak w przypadku tzw Free session.
Na koniec treningu zwykle następują 2-3 minuty, gdy znów wracamy do naszej 'naturalnej' prędkości... Czyli tej poniżej 4 km/h. Gdy właściwy trening się kończy instruktorka informuje, że sesja się skończyła i możemy przestać kiedy tylko chcemy. Dzięki :)
A co dalej?
Na koniec , jak już wspomniałem otrzymujemy pamiątkowy medal i z czystym sumieniem możemy przystąpić do kolejnych planów treningowych. Ja już niedługo zacznę kolejny, opisany jako My Newfeel Walking Challenge. A co potem? Potem będę próbował sił w bieganiu, bo plany treningowe dla wdrażania się do biegania wyglądają całkiem ciekawie.

Podsumowanie
Aplikacja Decathlon Coach jest wg mnie całkiem ciekawym pomysłem na osobistego trenera i partnera podczas eskapad. Dobrze odczytuje dane z GPS, ma dość sporo przeliczników i wszystko działa bez problemów. Dodatkowo trenerka dba o nas cały czas podczas treningów, poza tym często nas chwali i wspomina, że to zaszczy towarzyszyć nam w naszych treningach. To miłe. I, tak jak wspominałem, to wszystko całkiem za darmo, bez żadnych reklam. Jak dla mnie to dobra rekomendacja.

Jest jeszcze strona www.decathloncoach.com, która, o dziwo, posiada pełną polską wersję językową. Na niej też możemy śledzić nasze postępy w treningach, niestety, nie są one zgrupowane w planach treningowych. Strona jest całkiem przyjemna, jest przemyślana i zawiera funkcjonalne menu. Można by się pokusić o stwierdzenie, że jest bardziej dostosowana do aktualnych trendów niż aplikacja. Można też na niej znaleźć informacje o nowej wersji aplikacji. Niestety, jak wspominałem, ta wersja nie jest aktualnie dostępna na mój smartfon. A szkoda, bo wygląda o wiele ciekawiej niż dostępna dla mnie wersja aplikacji. Zapisałem się nawet do testów beta przez Google Play, ale póki co nadal mogę korzystać tylko ze starszej wersji aplikacji.
Z minusów wspomnę jeszcze o braku importu i exportu naszych treningów do plików gpx. Trening z innego źródła możemy dodać manualnie, wpisując wszystkie wartości, o które prosi program (na początku wybieramy sport, a potem uzupełniamy dane takie jak czas i data rozpoczęcia, czas trwania, dystans oraz dodatkowe takie jak spalone kalorie, średnie tętno itp). Niestety, trasa nie będzie widoczna, gdyż nie wczytujemy żadnych danych z gpsu. Szkoda.
Ostatecznie oceniam aplikację na mocne 4.5/5. Jest w niej wszystko to, czego szukam i czego potrzebuję od tego typu aplikacji. Do tego mamy to wszystko całkowicie za darmo, bez reklam. Gdyby natomiast była opcja przesiadki na nową wersję, to od razu z niej skorzystam. I dam Wam tu znać jak wygląda i czy jest lepsza/gorsza od opisanej tutaj wersji.
| Zalety | Wady |
|---|---|
| + w pełni darmowa, bez reklam | - tylko angielska wersja językowa |
| + ciekawe plany treningowe | - nieintuicyjny, przewijany wygląd bez wyraźnego menu |
| + dokładność zapisów GPS | - brak dostosowania treningów pod swoje możliwości |
| + dokładność przeliczników, m.in. prędkości, długości treningu itp | - dość skomplikowany sposób tworzenia własnych planów treningowych |
| + dodatkowa strona www z ciekawą prezentacją osiągnięć oraz sekcją rekordów | - brak eksportu i importu tras z innych programów (pliki gpx) |
| + dobra asysta głosowa trenerki | |
| + możliwość tworzenia własnych planów treningowych |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz