czwartek, 4 lutego 2021

Gdyby ktoś mi powiedział...

Gdyby ktoś mi powiedział rok temu, że w zimie, przy temperaturze poniżej -15 stopni Celsjusza wyjdę na dwór z własnej, nieprzymuszonej woli i będę chodził bez celu przez godzinę, to bym nie uwierzył. A Ty?

Witajcie.

Chciałem tak trochę nietypowo rozpocząć dzisiejszy wpis. Szczerze pisząc, to naprawdę bym nie uwierzył. Zresztą kto by uwierzył? To ma pewne znamiona wariactwa, ale tylko tak na pierwszy rzut oka.

Z drugiej strony to trochę nie tak. Cel jest. Ale ten główny, czyli chęć zgubienia wielu kilogramów, schodzi ostatnio na dalszy plan. Po prostu mam tak, że jak tylko wyjdę na dwór, to od razu chce mi się iść. I idę. I chodzę. I mijają mi kolejne kilometry.

W styczniu było ich 117. Całkiem dobry wynik. Biorąc pod uwagę, że w zeszłym roku przy wiele lepszych warunkach pogodowych nie udawało mi się przejść takiego dystansu, to naprawdę dobry wynik. Polubiłem chodzenie. Chodzi mi się dobrze, nawet coraz lepiej. Znam swoje możliwości i wiem kiedy zacząć 'zawijać do bazy' ze względu na zmęczenie panującymi warunkami. Dobrze znać swoje ograniczenia. Jeszcze lepiej, gdy pokonuję kolejne dystanse i widzę, że jestem o wiele dalej niż rok temu. Zresztą rok temu za nic nie ruszył bym się przy choćby małym mrozie ledwo poniżej zera stopni.

Na koniec dodam tylko, że ostatnio testuję aplikację Decathlon Coach. Przez dłuższy czas używałem jej równolegle do Zepp'a. Jest to chyba pierwsza apka, która daje bardzo podobne wyniki. Dlatego postanowiłem przetestować także jej inna ciekawą funkcjonalność - sesje treningowe. Myślę, że za tydzień, w połowie wyzwania, które podjąłem, będę mógł spokojnie zacząć ją dla Was opisywać. Zapraszam zatem do zaglądania do mnie.

Trzymajcie się ciepło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Plany a rzeczywistość

 Witajcie.      Miałem piękny plan. Chciałem się bujnąć rowerem na spokojnie, powolutku, do stawów Stróżek. Droga w miarę mi znana. Powrót t...