poniedziałek, 1 lutego 2021

Przeniesiony... w końcu

 Witajcie.

Wreszcie ziściło się to, o czym pisałem do Was mniej więcej od połowy listopada. Trochę to trwało, bo musiałem się do tego wszystkiego przygotować mentalnie i trochę technicznie też ;-)


Tak naprawdę to będę się uczył Wordpressa. Kiedyś miałem z nim do czynienia, ale widzę, że sporo się od tamtego czasu zmieniło. To dobrze. Wygląda to o wiele ciekawiej. Poza tym mam nadzieję, że będę tu pisał z większą i bardziej przewidywalną częstotliwością.

Tych pierwszych kilka dni na własnej domenie i własnym hostingu poświęcę na przywracanie treści z bloggera. Mam nadzieję, że uda mi się wszystko ładnie przywrócić i zgrać w całość.

Oczywiście nadal pozostawiam aktywny mój instagram. To tam możecie na bieżąco śledzić moje postępy w chodzeniu, popatrzeć na świat moimi oczyma (a raczej aparatem z mojego telefonu), a po więcej treści będę Was odsyłał tutaj.

Ten blog to także rodzaj mojego dziennika, choć z pewnością nie zawsze będzie on uzupełniany codziennie. W każdym jednak razie trzymajcie kciuki za powodzenie tego projektu.

P.S.: tym samym dwa z siedmiu moich postanowień na Nowy Rok uważam za zrealizowane (choć jedno pozostaje ze statusem 'w ciągłej realizacji' ;-) ).

Pozdrawiam,
Marcos.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Plany a rzeczywistość

 Witajcie.      Miałem piękny plan. Chciałem się bujnąć rowerem na spokojnie, powolutku, do stawów Stróżek. Droga w miarę mi znana. Powrót t...