Coraz więcej serwisów internetowych, w których mam założone konta, przesyła mi podsumowanie roku 2021. Pójdę za tym trendem i zacznę podsumowanie mijającego roku w tych dyscyplinach, w których już raczej nic się nie zmieni.
Bieganie
Zaczynam od dyscypliny, w której mam najsłabsze osiągnięcia. W tym roku, w maju i czerwcu zacząłem biegać. Najpierw były też marszobiegi, które odnotowywałem w kategorii chodu, bo z bieganiem jako takim miały mało wspólnego.
Zaczynałem od kilkuset metrów biegu na kilometr chodu. W schyłkowej fazie, było to już 50/50 tzn kilometr chodu na kilometr biegu. W taki sposób przeszedłem od chodu do biegu.
Z tego co zobaczycie na grafice poniżej, zauważycie, że nie było tego dużo. W sumie niecałe 14.5 kilometra. Ktoś mógłby powiedzieć, że to mało. A dla mnie dużo. Zacząłem. Minusem było to, że tego należycie nie kontynuowałem. Ale dzięki temu będę miał nowe śmiałe postanowienie na 2022 rok - więcej biegać. Zostawiam Was zatem ze screenem z podsumowania moich biegów.

Jazda na rowerze
Tu już zdecydowanie lepiej. Rower to mój ulubiony przyjaciel w aktywnym spędzaniu czasu sprzed lat. I nadal jest to ten sam stary rower - Kross 6th avenue. To taki kompromis między miastem a trekkingiem. W tym roku zyskał wizytę w serwisie oraz wymianę opon. I jeździło mi się całkiem dobrze. Nie były to co prawda takie dystanse, jakie zakładałem przed sezonem, ani nawet takie jak wykręcałem kilka lat temu, ale też był to dobry zaczątek do tego, aby w kolejnych latach kręcić więcej kilometrów.
Jak widać z poniższego wykresu - najbardziej aktywnie jeździłem w maju, a potem odnotowywałem kolejne spadki ilości wykręconych kilometrów. Ale... jest to temat do rozwinięcia w przyszłym roku 🙂

Jak zatem widzicie, tworzy mi się całkiem fajna lista postanowień noworocznych 🙂. A jeżeli o postanowienia chodzi to już w pierwszych dniach Nowego Roku postaram się przeczytać listę postanowień na ten rok i zweryfikować co się udało, a co nie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz