Dystans: 30,5 km
Czas: 281 min
Kalorie: 2750 kcal
Witajcie.
W tym tygodniu udało się kilka razy przejść znanymi już szlakami. Co więcej jeden z nich staje się moim stałym szlakiem. Będę go pewnie od czasu urozmaicał innymi, ale tak na codzienny spacer wybieram trasę Elizówka dookoła plus Dys Słoneczna. Długość trasy to ok 7,6 km, także jest to taki całkiem fajny dystans. Średnio pokonuję go w ok 70 minut, także dzienny godzinny spacer jest jak najbardziej zaliczony.
Trochę się pozmieniało w środowisku aplikacji na telefony. A może raczej nie pozmieniało, a pozmienia. Otóż, jak już zapewne spora część z Was wie, Endomondo z końcem tego roku przechodzi do historii. Szkoda, bo była to całkiem przyjemna aplikacja, która miałem zainstalowaną na przeróżnych smartfonach czy to z Windowsem mobilnym, czy to z Androidem. Tym bardziej to ciekawe, bo ostatnio we wpisie sprzed tygodnia pisałem, że nie będę już podawał czasów i odległości z Endomondo na rzecz apki Zepp. A tu kilka dni później dowiaduję się, że Endo ma być zaorane.
Jako, że natura nie lubi próżni, to od kilku dni monitoruję swoją aktywność także w aplikacji Google Fit. Czemu w niej? Może dlatego, że mam Androida i GF jest zapewne najlepiej z nim zunifikowane. Ale może też dlatego, że z aplikacji podanych jako zamienniki dla Endomondo ze stajni Under Armour (ostatni właściciel Endo) żadna mi się nie podoba. Jest co prawda specjalnie dedykowana apka do chodzenia, Map My Walk, ale jakoś nie przypadła mi do gustu już z poziomu samego interfejsu, także nawet nie użyłem jej choćby raz. Cóż... Kiedyś był jeszcze dość fajna apka Microsoftu, coś w stylu Google Fit, ale gdzieś zniknęła w otchłaniach zapomnienia.
W zeszłym tygodniu zapomniałem napisać o jednej ważnej rzeczy, przez którą moje dotychczasowe treningi różnią się od dotychczasowych. Maseczka. Województwo lubelskie było w strefie czerwonej jeszcze zanim cały kraj się w niej znalazł. Jak mi się chodzi w maseczce? I dobrze i źle. Źle dlatego, że oddychając sporo ciepłego powietrza leci mi na oczy i brwi, co w połączeniu z niskimi temperaturami ostatnich dni i wieczorów szczególnie powoduje osadzanie się kropel wody na moich rzęsach i brwiach. Co pewien czas muszę więc przecierać oczy. To minus.
Na plus zaliczam to, że pomimo niskich temperatur mogę oddychać przez usta. Uczyłem się oddychania przez nos i pewnie jeszcze będę się uczył, aż dojdę do perfekcji, ale to nie to samo. W każdym razie w maseczce mogę oddychać ustami i powietrze, które wpada do nich nie jest aż tak zimne. To jest niezaprzeczalny plus.
Kolejną 'nowością' jest to, że od zeszłego poniedziałku moja ulubiona część trasy określanej przeze mnie jako 'Elizówka dookoła', czyli ścieżka pieszo-rowerowa znów jest oświetlana przez latarnie. Przypomnę tylko, że od początku października do zeszłego poniedziałku (czyli 26 października) panowały tam ciemności, co było o tyle uciążliwe, że kierowcy włączali tam często światła długie, które mocno świecą w oczy. Teraz to już przeszłość i znowu jest tam jasno jak w dzień. Polecam.
Tyle rozmyślań z ostatniego tygodnia. Czas zatem na podsumowanie października.
Podsumowanie października
Dystans: 86.4 km
Czas aktywności: 895 min
Spalone kalorie: 9.463
W porównaniu z wrześniem widać, że trochę tego wszystkiego mniej. Cóż, pogoda i różne inne kwestie poboczne wpłynęły na mniejszą ilość treningów. Jednakże ostatecznie nie jest źle.
Jeżeli chodzi o zrzucone kilogramy to w tym miesiącu było ich 3. Zatem ogólnie zrzuciłem już ok 8,3 kg, co wg mnie jest dobrym wynikiem. Tylko teraz zaczną się schody. Dlaczego?
Obecnie moja waga z 31 października to 88,7 kg. To jest taka moja 'stała waga' od nie wiem ilu lat. Na pewno od ponad 10. Zwykle moja waga oscylowała w granicach 88-91 i dla mnie było to 'normalne'. Oczywiście, zdawałem sobie sprawę z tego, że to dużo za dużo i najlepiej byłoby to zrzucić. Ale jakoś się nie udawało. Jakoś się nie chciało. Teraz za to wola walki jest. Oby udało mi się sukcesywnie schodzić poniżej tej wartości. Trzymajcie za mnie kciuki :)
Tyle na dzisiaj. Dzięki za dotrwanie do końca tej notki. Trzymajcie się ciepło.
Pozdrawiam,
Marcos.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz